Powrót
Marchołtowe dumki


Na cnotliwców


Zaroiło się ostatnio w tym nieszczęsnym fandomie naszym od cnotliwców, brzękliwych przy tym jak stado much - a to jakiś Salomon, co to z próżnego nawet nie naleje, waży się mnie pouczać, na czym polega rzetelna krytyka (zgadnijcie, jaka jest moja najlepsza recenzja?... oczywiście z książki pomienionego Salomona, o czym sam mi skwapliwie był doniósł), inny znowu młodzik nieopierzony śmie mi wydzielać kobiety, z którymi mogę sypiać... Gdzie nie spojrzę, to widzę jakiegoś człeka, z namaszczeniem pouczającego bliźnich. Sodoma i Gomora!!!

Uważam, że sprawę trza natychmiast uregulować, zdaję się przy tym na geniusz naszego Prezydenta Rzeczypospolitej od Morza do Morza, któren kolejnym swym ukazem powinien zadekretować powstanie przy swej osobie urzędu Cenzora Fandomu. Byłby to osobnik bez skazy, surowych obyczajów, moralnym poczuciem nie ustępujący słynnemu Katonowi Starszemu, który w imię zasad całe życie domagał się zburzenia Kartaginy - oto wierność, bynajmniej nie punicka. Człek taki miałby prawo wyrokować w kwestiach etycznych, mógły np. wyrzucić napiętnowanego przeniewiercę z fandomu, prowadziłby listy czarnych owieczek, rozstrzygałby w sprawach spornych itp. Byłby sevrskim wzorcem naszej cnoty i wreszcie zamknąłby gęby rozmaitym "hyclom od moralności" (to z Ważyka, "Poemat dla dorosłych" - "Wszystko tu stare, stare są hycle od moralności socjalistycznej").

Z pewnością na to wakujące stanowisko zgłosi się pomieniony Salomon, ale radziłbym wstrzemięźliwość - faryzeizm trudno zaliczyć do cnót kardynalnych. Znacznie odpowiedniejszą osobą byłby eks-prezydent Olczak - wszak nikt się lepiej nie wyznaje na cnocie od dyplomowanego ginekologa.


Jacek Inglot



Powrót