Powrót
Hitalia
Hitalia nie jest co prawda formalnym klubem, ale...

 

Kaktus Gianluca D'Albero Zirby Coreder Corrina Golean deFalco jr. III Delilah Yoshi Hosoda Andrew 'Idril' Obuchowitz Jager Kaja-Halai-Tes Keshe Isumi 'Kawaii' Takeodoshi Enid Lanton Lhaea Natchniony Al-Fashir Dova Pradera

Wojtek Gołąbowski o Hitalii

"Hitalia to jeden z tysięcy światów naszej galaktyki, na których rozwinęło się życie. Z pozoru nie wyróżnia się niczym szczególnym, a jednak coś zadecydowało, że nigdy nikt nie zdecydwał się go zasiedlić. Sama planeta, mimo istnienia obszarów o sprzyjającym klimacie i odpowiednich ekosystemów, też nie wykształciła form, które mogłyby się poszczycić choćby namiastką inteligencji. Tak więc, nie licząc kilku ekip badawczych, na Hitalii nigdy nie istniała cywilizacja... do czasu..."
Początki dziejów Hitalii giną w odmętach pamięci "NadRedaktora" Jarka Grzędowicza, któremu podczas pobytu na jednym z konwentów umiejętnie zaszczepiono pewną ideę... Idea ta wzrastała cichutko, powoli nabrzmiewając i dojrzewając - aż znalazła ujście w 9'1995 numerze Fenixa. W Polskę poszło wezwanie na Hitalię: wołanie o odnalezienie się w realiach planety, na której panuje powszechna telepatia, planety, na którą wszyscy dostali się przemytniczym frachtowcem, który właśnie rozbił się przy awaryjnym lądowaniu...
Czym okazała się Hitalia? Story-tellingiem: eksperymentem Redakcji ogólnopolskiego czasopisma literackiego, polegającym na tym, że wiele osób naraz tworzy jedną, wspólną opowieść... Taka była teoria. Praktyka pokazała, że wiele osób (spośród tych, co umieli pisać sensownie, logicznie, spójnie, ciekawie i na temat) ma inne poglądy na życie hitaliańskie niż Redakcja, a akcja musiała zostać jakoś ukierunkowana... Trzeba było umiejętnie dobierać materiały do druku, czym sprawnie zajął się "ViceNadRedaktor" Drewnowski. Przy okazji obaj redaktorzy umieścili na planecie Hitalia swoje postacie.
Pierwsze odzewy czytelników ukazały się w numerze 1'1996. Zawierały opisy przebudzenia, krótkie historie życia bohaterów i reakcje na otaczające ich bodźce. Następni autorzy widząc przetarcie szlaków poszli w ślady poprzedników: do redakcji zaczęły napływać dziesiątki opisów przebudzeń... Trzeba było akcję ruszyć naprzód. Drukowano więc głównie te przesyłki (zwane "ZAPISAMI"), które w jakimś stopniu odnosiły się do innych Zapisów - a zwłaszcza, jeśli między ich bohaterami zawiązywała się interakcja.
Nie sposób było jednak prowadzić sensownego dialogu przy dwu-trzymiesięcznym cyklu wydawniczym czasopisma! Nina Liedtke (Hitalia: Enid Lanton) zareagowała właściwie: trzeba się poznać. Wymyśliła, przeforsowała i zorganizowała więc ogólnopolski zlot autorów i sympatyków Hitalii. Jak sama później pisze: "Nie jestem altruistką. Zorganizowałam to spotkanie dla siebie i pojechałam na nie, żeby odnieść osobiste korzyści i tak się stało." I chwała jej za to.
Na zlocie w Rytrze (11-13.X.1996) zjawiło się kilkanaście osób: autorzy publikowani, niepublikowani (tzw. "Pacjenci szpitala"), redakcja (Jarek Grzędowicz, Jacek Drewnowski), osoby towarzyszące... Efekty? W Fenixie numer 10'1996 pojawia się pierwszy dialog toczony pomiędzy kilkoma osobami naraz. Powstaje internetowa lista dyskusyjna Hitalian. Pojawiają się oficjalne strony WWW Hitalii... Ale przede wszystkim poznajemy się nawzajem.
Zlot w Rytrze owocuje też - niespodziewanie dla redakcji - wyraźnym i trwałym rozłamem Hitalian. Jakby "na złość" jej planom, do zadeklarowanego Hitalianina - anarchisty dołączają kolejne osoby... Pojawia się "obóz anarchistów" i "obóz kaktusowców". W tym miejscu należy koniecznie zaznaczyć, że anarchia hitaliańska ma niewiele wspólnego z anarchią ziemską: manifest anarchii hitaliańskiej można streścić w jednym krótkim zdaniu: "A my będziemy się lubić." Żądło anarchii hitaliańskiej tkwi jedynie w tym, by nie słuchać wiernopoddańczo poleceń Kaktusa (koordynatora z ramienia redakcji).
Do kolejnego konwentu hitaliańskiego (zwanego po prostu HITem) dochodzi latem roku następnego, 1997. Organizowany podobnież przez Ninę oraz przez Marcina Jankowskiego (Hitalia: Zirby Coreder) ma mieć miejsce na Helu... Niestety... Już po wydrukowaniu ogłoszenia w Fenixie właściciel ośrodka w Helu cofa zgodę na udostępnienie pomieszczeń. W organizację zagrożonego spotkania włącza się Radek Majewski (Hitalia: Khorst), doprowadzając do HITu w Chełmie - 23-28.VII.1997.
W Chełmie poznajemy kolejnych chcących dołączyć do społeczności Hitalian autorów, omawiamy główne i drobniejsze problemy, ustalamy fakty geograficzne, biologiczne, społeczne... Ale wciąż jest nas mało. Niektórzy zaczynają prowadzić po kilka postaci naraz - proszę bardzo, byle sensownie... Redakcja zaczyna jednak ubolewać nad przyszłością Hitalii: drukowane ostatnio Zapisy, dialogi są ciekawe, ale nie posuwają akcji do przodu, niektórzy Czytelnicy uważają Hitalię za zajmującą zbyt wiele miejsca na łamach czasopisma... Może by więc napisać hitaliańskie opowiadania? Proszę bardzo - pada odpowiedź - jeśli będą na poziomie nie odbiegającym od "zwykłych" opowiadań... to i będą za nie pieniądze (Zapisy jako takie nie są płatne)!
Tymczasem autorzy, których Zapisy były pierwszym kontaktem z publikacją, coraz śmielej zaczynają podnosić głowy. W Fenixie (i poza nim) pojawiają się ich opowiadania nie związane z Hitalią w najmniejszym stopniu... Dla wielu Hitalia okazała się poligonem doświadczalnym, z którego wynieśli cenne wskazówki dla swej własnej twórczości. Do tej pory poza cyklem hitaliańskim zadebiutowali między innymi (w kolejności alfabetycznej): Stanisław Witold Czarnecki, Wojciech Gołąbowski, Nina Liedtke, Michał Studniarek...
W końcu przychodzi do rąk Fenixa numer 2'1999, a w nim oficjalne zakończenie redakcyjnego eksperymentu zwanego Hitalią. Powody? Kilka. Po pierwsze, Hitalia była eksperymentem, a każdy eksperyment kiedyś się kończy - czas wyciągnąć wnioski. Po drugie (mniej oficjalnie) Hitalianie nie wykazują własnej inwencji, czekając biernie, aż się im powie, co mają robić. Po trzecie, Hitalianie, gdy już usłyszą zalecenia, nie chcą ich wypełniać. Po czwarte, po piąte...
A co z nami, Hitalianami? Postanawiamy przeżyć. Choć na liście dyskusyjnej dialog powoli zamiera a strony WWW nie są aktualizowane, COŚ w nas pozostaje... W Fenixie 5'1999 ukazuje się pierwsze opowiadanie dziejące się w realiach Hitalii. W ślad za nim idą następne. Po dłuższym okresie lista odżywa, strony się rozbudowują...
"Słyszymy cię. Słyszymy twoje myśli, wszyscy jesteśmy w szoku, wszyscy czujemy się bezradni. Kim jesteś? Co udało ci się ocalić? I co, do cholery, mamy teraz zrobić? CO TERAZ ZROBIMY ?!..."


Na powyższy tekst składa się wiele wypowiedzi Hitalian, w szczególności Łukasza Grochala, Jarka Grzędowicza i Niny Liedtke. Pozlepiał je w całość i własnym komentarzem okrasił Wojtek Gołąbowski.

Linki do informacji o Hitalii

Oficjalne strony Hitalii (cztery równoważne adresy):

www.rotfl.eu.org/hitalia/
www.rotfl.pl.eu.org/hitalia/
hitalia.rotfl.eu.org/
hitalia.rotfl.pl.eu.org/

Forum - lista dyskusyjna:

hitalia@uci.agh.edu.pl Aby się na nią zapisać, należy wysłać maila na adres listserv@uci.agh.edu.pl, którego temat (subject) należy pozostawić pusty, a treść winna wyglądać następująco:

SUB hitalia Twoje_Imię Twoje_Nazwisko



 

Powrót